10.11.13

#3 on my wish list

Blond włosy


Tak, mówię zupełnie serio. Z natury jestem ciemną blondynką, taką troszkę "mysią". Zresztą, to typowo polski odcień.
Od mniej więcej roku farbuję włosy na zdecydowanie ciemniejsze, intensywniejsze kolory. Na głowie miałam już czekolady, czerwienie, rudości, a w te wakacje (co prawda dosyć przypadkowo) nawet czerń wpadającą w fiolet.
Postanowiłam dać odpocząć trochę swoim włosom i wrócić do koloru chociaż trochę zbliżonego do mojego naturalnego, odrobinę tylko cieplejszego, może jaśniejszego.

Obecnie, można powiedzieć, mam włosy w odcieniu średni blond, gdzieniegdzie przebija spod spodu rudy. Droga jaką przeszłam, żeby dojść do tego koloru nadaje się na osobny, obszerny post... i taki też na pewno pojawi się na blogu.
Jak na razie podzielę się garścią zdjęć, na które często patrzę i zżera mnie zazdrość - też chcę taki kolor!













Nic dziwnego, że mężczyźni wolą blondynki. ;)



5 komentarzy:

  1. Tak bardzo zazdrość. Sama mam podobnie do Ciebie mysi kolor włosów i ciągle katuje włosy jakimiś farbami bo mi nie leży ten bez wyrazu kolor, zwłaszcza, że już wcześniej były farbowane i odrosty najpiękniej nie wyglądają. :D
    Pozdrawiam gorąco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale znam ten ból. :) Jednak doszłam ostatnio do rozsądnego wniosku, że jednak zdrowie włosów jest dla mnie ważniejsze niż szałowy kolor i dlatego też zarzuciłam farbowanie na jakiś (mam nadzieję długi) czas. Po prostu szkoda mi niszczyć włosy comiesięczną koloryzacją.
      A mysie odrosty wcale nie są takie złe. Jasne, na początku wyglądają paskudnie, "szary" przedziałek i te sprawy, ale im odrost jest dłuższy, tym nabiera fajniejszego koloru. Oczywiście, im mniej nasz naturalny kolor różni się od farby tym odrost lepiej wygląda (tzn. mniej rzuca się w oczy i jest bardziej akceptowalny). Przy tym polecam hodowanie odrostów szczególnie w leci, słońce ładnie je rozjaśnia. :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. No ja farbuję na jakiś taki "naturalny" blond ostatnio i trochę się odróżnia. Też miałam wielkie plany co do nie farbowania włosów, ale gdy odrost sięgnął 5 cm a PMS zrobiło swoje to sięgnęłam po farbę. Nie żałuję bo włosy są dla nas a nie my dla włosów, a końcówki zawsze mi się rozdwajały i będą rozdwajać, bo są zniszczone katowaniem temperaturą. :D Ale słyszałam że dodanie do farby łyżki odżywki nie niszczy tak bardzo włosów. Jeszcze nie przetestowałam, ale jak się skuszę na farbowanie w styczniu na pewno dorzucę coś do farby. :D
      Moje odrosty wyglądały po prostu jak nieumyta głowa. :D Włosy na całej głowie tłuszczą mi się średnio dwa dni, z odrostami wieczorem po umyciu już wyglądały nieświeżo. Dla swojego komfortu psychicznego wolałam zaryzykować farbowanie. :D Zawsze można farbować tylko odrosty :3

      Usuń